Jak zwykle Jade wstała z łóżka i nic nikomu nie mówiąc wyszła na spacer, była dziewczyną która bardzo myślała nad swoim życiem i dużo marzyła. Niestety dziś jak nigdy poszła za daleko a nie znała swojego miasta i zabłądziła, gubiła się na tych ulicach błądziła trzecią godzinę weszła do parku w którym nigdy nie była, myślała że to tylko sen. Jednak los nie uśmiechał się do niej za każdym razem trafiała w to samo miejsce, po długim czasie zobaczyłam pewną osobę wydawało jej się dziwne spotkać kogoś o tak wczesnej porze natychmiast spytała się go jak trafić na ulice Breedstreet. On odpowiedział jej, jednak nie była pewna czy może mu zaufać była przestraszona szybko chciała odejść, gdy tylko jej powiedział natychmiast odeszła. Po dziesięciu minutach usłyszała głos tego chłopaka krzyczał do niej
- Zaczekaj muszę Ci coś powiedzieć stań na chwile
Jade odwróciła się na chwilkę.
- Zaczekaj, chciałem Ci coś ważnego powiedzieć widuje Cię codziennie na ulicy wiem że ty na to nie zwracasz uwagi ale ja niestety tak cały czas nie mogę zapomnieć plączesz się cały czas w mojej głowie. Nie miałem odwagi powiedzieć Ci tego wcześniej... - nagle ucichł jakby zrozumiał że mówi coś czego nie powinien
Jade nie odpowiedziała nic po prostu wzięła głęboki oddech i uciekła ile się miała sił w nogach chcąc odreagować to co tajemniczy chłopak powiedział jej w parku. Wróciła do domu szybko trzasnęła drzwiami i włączyła komputer z myślą o rozmowie z Mariett jej najlepszą przyjaciółką, jednak nie udało jej się to, ponieważ natychmiast przyszli jej rodzice i powiedzieli
- Gdzie ty byłaś?! My chcieliśmy Ci dziś zrobić niespodziankę przecież dziś twoje urodziny a ty się nam wymykasz! - oparł ojciec Jade
- Spokojnie, opanuj się Jade ma dziś urodziny a ty na Nią naskakujesz - powiedziała opiekuńcza matka- Jade mamy dla Ciebie prezent wyjazd na wakacje nad morze na tydzień do twojej ciotki Vanesy tak chciałaś jechać więc stwierdziliśmy Ja z Twoim tatą że zrobimy ci urodzinową niespodziankę.
Jade wyparowała z pokoju myślała, że to nie dzieje się naprawdę była zadowolona a jednocześnie dobita przecież nie mogła zostawić tej sytuacji tak rozpoczętej nawet nie wiedziała jak ten chłopak się nazywa a już musiała wyjeżdżać. Weszła do pokoju i powiedziała
- Bardzo dziękuje wam za tą propozycje ale nie mogę teraz wyjechać nie w takim momencie, a teraz przepraszam was bardzo ale muszę na chwilę gdzieś wyjść
- Córeczko zaczekaj! - wykrzyknęła matka
Jade nie myśląc o konsekwencjach ucieczki z domu pobiegła do parku z nadzieją że spotka tajemniczego chłopaka. Gdy dobiegła zaczęła szukać go i krzyczeć
- Halo jesteś tu! Hej!
Jednak to wszystko nie dało rezultatu nie mogła go zaleźć przez bardzo długi czas już praktycznie poddała się. Gdy wracała do domu znów usłyszała głos chłopaka
- Zaczekaj jestem ! Odwróć się na chwile!
Dziewczyna odwróciła się
- Czego chcesz? - zapytał się na wierząc że szuka go naprawdę
- Chciała wszystko wytłumaczyć proszę usiądźmy na ławce możemy porozmawiać
- Ok, możemy ale o czym myślałem że Cię to nie obchodzi
- Obchodzi i to bardzo po prostu nie wiedziałam co o tym myśleć, nie codziennie słyszy się takie słowa od nieznajomego.
- Prawda ... - odparł i wzdychnął
- Chciałam się zapytać jak masz na imię? Ja nazywam się Jade
- Louis bardzo mi miło. Ile masz lat ?
- Równe 16 dziś mam urodziny. - nie zdążyła zadać następnego pytania Louis od razu wyskoczył z życzeniami
- Wszystkie Najlepszego Jade, spełnienia wszystkich marzeń.
- Dziękuje- uśmiechnęła się do niego- Możesz mi coś powiedzieć dlaczego właśnie to ja tak zapadłam ci w pamięć, jestem zwykłą dziewczyną na świecie jest takich miliony
- Nie jesteś tą jedyną i niesamowitą choć Cię praktycznie nie znam zakochałem się w tobie do szaleństwa,
nie mieszkam tutaj przyjechałem do rodziny więc nie wiem czy jestem dla Ciebie stworzony ale ty dla mnie jak najbardziej. - powiedział i spuścił wzrok nisko tak jakby bał się jej reakcji.
- Możesz na mnie spojrzeć? - zapytała- Nie wiem co mam powiedzieć ale jedno jest pewne jesteś bardzo miły nie znam Cię dobrze ale chcę wiedzieć jedno...- nagle jej pytanie urwało się natychmiast zmieniła temat- Gdzie mieszkasz ?
- Mieszkam na południowy wybrzeżu w mieście Great Cassle
- To nie możliwe!!! Naprawdę tam właśnie mieszkasz a kiedy tam wracasz?
- Wracam za cztery dni
- Ja za trzy dni jadę właśnie tam na wakacje do ciotki.
Louis nic nie powiedział ze szczęścia nie mógł wydusić z siebie ani słowa,
- Muszę już iść, spotkajmy się tutaj jutro o dwunastej. Na razie!- odparła i pobiegła do domu...
według mnie popracuj jeszcze ale ogółem ŚWIETNY ! <3:)
OdpowiedzUsuń