Dziewczyna wróciła do domu od razu weszła do pokoju rodziców
- Przepraszam was że wyszłam tak nagle muszę coś powiedzieć, jednak chcę jechać do ciotki.
- Nie Jade! Nie pojedziesz wyjazd odwołany! Nie możesz się tak zachowywać co ty sobie myślisz że możesz sobie tak nami rządzić. - krzyknął ojciec
- Ale...
Nagle przerwał jej ojciec
- Nie nie mamy Ci nic więcej do powiedzenia po prostu to będzie twoja kara za zachowanie...
Odeszli a Jade została sama wiedziała że nie cofnie czasu a to co wydawało się prawdziwe i silne czyli jej zauroczenie jest tylko przelotnym szczęściem. Dziewczyna weszła do pokoju i jak zwykle włączyła chat by porozmawiać z Mariett
- Jesteś tak? - napisała, jednak Mariett nie odzywała się przez długą chwile
- Hej jestem? - odpisała - Nie mogę rozmawiać poznałam pewnego chłopaka właśnie wybieram się na randkę
- Co?! Ty też mnie opuszczasz zostań choć na chwilkę.
- Nie mogę tym razem przepraszam. Napisz do Bradleya on zawsze Ci odpisuje
- Ok pa Powodzenia (:
Jade wyłączyła chat z Mariett i siedziała nieruchomo nad laptopem nie wiedziała co zrobić w gubiła się w swoich myślach chciała powiedzieć Louisowi że to się nie uda jednak nie chciała go zranić. Leżała na łóżku i czuła tylko jak łza jedna po drugiej spływa po policzkach nie mogła poradzić sobie ze swoimi problemami zawsze zalewała je płaczem. Nagle podniosła się i wyskoczyła z łóżka pomyślała sobie "skoro mam tylko parę dni by poznać Louisa tak właśnie zrobię" nagle wyrzuciła z szafy wszystkie ubrania i wyciągnęła torbę, zamknęła swoje drzwi na klucz i napisała kartkę do rodziców
"Kochana mamo, kochany tato!
Wiem że to może wam się wydawać dziwne ale uciekłam z domu proszę nie szukajcie mnie błagam!!!
Nie chcieliście uwierzyć że jestem odpowiedzialna i dorosła muszę zawalczyć o to co jest mi przeznaczone,
nie martwcie się nic mi się nie stanie jestem już prawie dorosła. Bardzo przepraszam że was zawiodłam to już nigdy się nie powtórzy ale pozwólcie mi odejść choć na parę dni muszę poukładać sobie życie...
Jade <3 "
Otworzyła okno włożyła lekko kartkę pod drzwi i podeszła do okna weszła na balkon i zsunęła się po dachu na podwórko stamtąd od razu pobiegła do parku marzyła o tym by spotkać Louisa lecz nie wiedziała jak powiedzieć mu że nie pojedzie nad morze. Wszyscy ludzie na ulicy patrzyli się na nią jak na dziwaczkę a ona nie zwracając na to uwagi biegła w obawie że jej rodzice tego nie zrozumieją zaczną jej szukać, łzy lały jej się strumieniami po policzkach torba co chwilę spadała z ramienia ale ona nie poddawała się. Dobiegła do parku i weszła w boczną alejkę tam gdzie zawszę spotykała Louisa siadła na ławce i zaczęła rozglądać się na wszystkie strony z nadzieją zobaczenia chłopaka. Niestety nie było go Jade siedziała na ławce z każdą minutą miała nadzieje że go spotka ale on nie zjawiał się. Dziewczyna siedziała na ławce całą noc i w końcu zasnęła obudził ją Louis, stanął nad nią i już próbowała ją przykryć swoją bluzą jednak ona natychmiast się zarwała
- czekałam na Ciebie
- Jade co Ci się stało dlaczego tu leżysz przecież powinnaś być w domu
- już nie potrzebuje domu... - nagle urwała swoją wypowiedź spuściła głowę nisko i wzięła głęboki oddech- uciekłam i nie chcę wracać
- Ale dlaczego nie możesz uciekać
- Muszę Ci powiedzieć coś ważnego- nagle wstała i złapała Louisa z rękę- mamy tylko trzy dni... nie wyjeżdżam zostaje tutaj moi rodzice odwołali wyjazd to dlatego uciekłam
Louis naglę złapał Jade za ramiona i zaczął płakać nagle ona zaczęła też płakać, objęli się, nagle Louis podniósł głowę dotknął policzek Jade i otarł jej łzy
- nie płacz proszę nie mogę widzieć tego jak cierpisz nie pozwolę na to musimy się cieszyć tym co mamy a nie poddawać bez walki
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz