Bohaterowie

JADE.
Szesnastolatka o niezwykłej wrażliwości. Pochodzi z bogatego domu, na wszystko ją stać jednak nie jest tak zadufana w sobie jak jej rodzice. Ma dwoje przyjaciół Mariett'e i Bradley'a.
LOUIS.
Siedemnastolatek jest niezwykle czuły i odważny, zawsze walczy o swoje i nigdy się nie poddaje. Pochodzi z biednej rodziny. Ma jednego przyjaciela Harry'ego.

sobota, 5 kwietnia 2014

Rozdział Szósty - Koniec... początku.

- Ty musisz żyć... - wypowiedziała Jade i wpadła w rozpacz nie mogła wydusić z siebie nawet jednego słowa a jej spotkanie z Louisem dobiegało końca została ostatnia minuta.
Jade zauważyła jak puls Louisa spada jego serce przestaje bić, nie wiedziała kogo ma zawołać wybiegła na korytarz i zaczęła krzyczeć "Pomocy!". Na korytarz przybiegła natychmiast pielęgniarka za nią lekarz wbiegli do sali Louisa zaczęli go natychmiast reanimować.
I tak zaczęła się walka....
Jade widziała przez szybę jak Louis umiera a ona nie może mu pomóc, nagle na korytarzu pojawili się rodzice Louisa. Matka cały czas nie mogła się pogodzić z tą tragedią a ojciec nie uronił ani łezki jednak widać było jak bardzo to przeżywa. 
- Kim ty jesteś dziewczyno? Cały czas siedzisz tu pod salą tyle godzin. - niespodziewanie zapytała się matka Louisa? 
Jade odwróciła się niespodziewanie do Christiny (bo tak nazywała się matka Louisa) i pomyślała "jestem jego koleżanką.... przyjaciółką..... dziewczyną...... nie wiem kim dla niego tak właściwie jestem".
- yhmmm... jestem jego dziewczyną ale możemy na chwilę usiąść do stolika tam pani wszystko wytłumaczę- Jade przełknęła ślinę i czuła jak serce bije jej szybciej, wiedziała że musi wszystko wytłumaczyć Christinie.
Siadły przy stoliku Jade spojrzała się prosto w oczy matce Louisa.
- Około trzy dni temu spotkaliśmy się przypadkiem z Louisem w parku, ja zgubiłam się a on mi pomógł. Chciałam odejść jednak on powiedział że się we mnie zakochał ale ja nie mogłam w to uwierzyć i uciekłam z parku. Parę godzin później wróciłam chciałam wszystko wytłumaczyć zaczęliśmy rozmawiać i tak zakochaliśmy się w sobie... - Jade nagle zamilkła nie chciała powiedzieć wszystkiego aby jej matka dowiedziała się i ją zabrała do domu na zawsze rozdzieliła z Louisem.
Christina uniosła głowę do góry lecz jej wzrok był cały czas skierowany na trzęsące się ze strachu ręce Jade, nagle ocknęła się z własnych myśli i złapała dziewczynę za rękę.
- Choć dziecko napijesz się czegoś lub coś zjesz widzę że jesteś zmęczona.
Jade posłusznie poszła za matką Louisa do kawiarenki, tam porozmawiały jeszcze chwilę o Louisie. Szpital znajdywał się w Great Castle, więc Christina miała niedługo drogę do domu, zabrała Jade do domu stwierdziła, że warto jej zaufać. Jade nie wyobrażała sobie że Louis może mieszkać w takich warunkach, ona mieszkała w samym centrum miasta w pięknej dużej willi, a on w ciasnym mieszkanku na blokowisku. Weszły do mieszkanie dziewczyna od razu zauważyła piękny i przytulny salon, na prawej ścianie wisiało mnóstwo zdjęć Louisa i jego rodziny, wszystkie były ładnie pogrupowane i równo powieszone na ścianie. Jednak mimo że Jade była bezpieczna w domu Louisa w jej mieście trwały ciągłe poszukiwania, nikt nie wiedział gdzie jest dziewczyna nawet jej przyjaciele nie mogli dokładnie określić jej pobytu, ponieważ przez długi czas nie mieli z nią kontaktu. Matka Jade nie mogła dojść do siebie myślała tylko o tym jak mogła tak zaniedbać ich relacje, jak mogła nie zauważyć czego ona tak naprawdę potrzebuje miłości czy pieniędzy. Nadchodził następny wieczór a Jade nie było znów w domu nie mogli jej powiedzieć dobranoc ani zjeść wspólnie kolacji po prostu w ciągu paru chwil to wszystko stracili. Dziewczyna natomiast siedziała w pokoju Louisa cały czas czekając na wiadomość co z nim się dzieje i czy wyzdrowieje siedziała sama cały czas wpatrując się w jego zdjęcie powieszone na ścianie. Po paru godzinach usłyszała jak zamek w drzwiach się otwiera skoczyła na równe nogi i wyszła na korytarzyk, drzwi otworzyły się a w nich stała zapłakana Christina.
- On... Louis... mój syn  - nie mogła mówić  Siebie ani jednego słowa- Ale co się stało czy on... - zapadła cisza - czy on nie żyje..
- Nie żyje ale nie wiadomo czy dożyje do następnego tygodnia potrzebuje natychmiastowego przeszczepu jego nerki właściwie już w ogóle nie pracują zostały poważnie uszkodzone w wypadku
Jade nie wiedziała co powiedzieć od środka czuła jak rozpiera ją smutek i rozpacz chciała pomóc Louisowi jednak nie wiedziała czy może to zrobić i czy jest na to gotowa...

1 komentarz:

  1. Ustaw sobie tak aby można było dodawać komy z anonima i żeby można było obserwować :)

    OdpowiedzUsuń